Jak dobry jest tryb macro w iPhone 17 Pro? Wystarczająco dobry

99% dyskusji o fotografii – przynajmniej wśród nas, amatorów, sprowadza się do tego jakie to nowe funkcje znajdziemy w najnowszym Nikonie, smartfonie, iPhonie. Jakie to nowe, lepsze matryce włożył do środka ten czy tamten producent.

Na jakim ISO da się pracować bez problemu, a jaka wartość już będzie wymagać odszumiania w Adobe Lightroom. Jaką to nową ogniskową wsadził do najnowszego flagowca Apple, i czy to 200 mm to takie prawdziwe, czy tylko wycięte ze 100 mm?

Takich dyskusji, takich shortów i poradników na YouTubie znajdziecie najwięcej. Te koncentrują się w głównej mierze na technicznym, inżynierskim aspekcie sprzętu do robienia zdjęć.

Fajnie, że nasze zabawki są coraz lepsze. Wiadomo, że lepiej mieć lepsze szumy z ISO niż gorsze. Mniej zabawy w postprodukcji. Wiadomo, że lepiej mieć w smartfonie kilka ogniskowych, być może coraz większą matrycę. Zawsze to zwiększa szansę na to, że technicznie to nasze zdjęcie będzie lepsze.

Czy będzie lepsze „artystycznie”. No nie. Bo to co fotografujemy w ogóle nie zależy od Nikona, Sony czy Apple. Zależy w 100% od nas. Od naszej wrażliwości i uważności. Od tego czy i co widzimy. Czy się rozglądamy. Czy obserwujemy te duży i mały świat, który nas otacza.

W poniższej galerii chcę pokazać jakie mikro cudeńka leżały wczoraj na podeszczowym, porannym tarasie. Wystarczyło się tylko schylić, trochę pokadrować, a na koniec nadać ostateczny szlif w #snapseed.

Bądźcie uważni, szukajcie obrazów, światła, szukajcie nieustannie. A potem sięgnijcie do kieszeni bo tam zapewne macie wystarczająco dobry „aparat cyfrowy”. Dobrej zabawy!