Fotoksiążka od Saal–Digital, test, recenzja, a na koniec – rekomendacja :)

Na zaproszenie do testu produktów (a dokładnie fotoksiążki) niemieckiej drukarni Saal–Digital wpadłem na Instagramie. Wysłałem zgłoszenie (wieczorem 11 lipca), 12 lipca otrzymałem potwierdzenie przyjęcia mojej aplikacji oraz kod rabatowy o wartości 125 zł.

Ponieważ akurat byłem świeżo po kilku dniach z A. w Trójmieście, ciekawych zdjęć i ochoty na pamiątkowy album było w sam raz.

Tego samego dnia korzystając z aplikacji Saal–Digital przygotowałem fotoksiążkę a dzisiaj (15 lipca) rano ją odebrałem z rąk kuriera DHL.

Proszę Państwa, w takich niesamowitych czasach żyjemy. 3 dni temu projektuję album ze zdjęciami, a dzisiaj już się mogę nim cieszyć.

Na dodatek – zdradzę od razu podsumowanie recenzji – album jest w naprawdę fenomenalnej jakości. Kropka.  A teraz po kolei, jak ma być porządna recenzja – tak wypada. 

Aplikacja/zgłoszenie do programu testowego

Jak napisałem wcześniej, zaproszenia można otrzymać na Instagramie, ostatnio też widziałem na Facebook. Być może kierowana jest wyłącznie do fotografów, nie wiem na 100%, ja w każdym razie od razu się załapałem.

Myślę, że warto spróbować o ile ma się fanpage czy stronę www z materiałem zdjęciowym. Korespondencja po polsku, wszystko wytłumaczone, po prostu prowadzą za rękę. Brawo! 

Program do przygotowania projektu

Po pierwsze jest na Mac i na PC. To już rewelacja, bo często środowisko MacOS w wielu przypadkach traktowane jest ciągle per noga. Co szczególnie dziwne dzisiaj przy coraz większym udziale w rynku, ale to już inna historia.

Aplikację zacząłem używać od momentu instalacji, przyznaję bez czytania żadnych helpów czy podpowiedzi. Bardzo intuicyjna, dobrze zaprojektowana z czytelnym interfejsem. Myślę, że każdy sobie poradzi. 

Ja książkę zaprojektowałem w ok. 10 minut, testowo i z lenistwa korzystałem z opcji „auto layout” co znacznie ułatwiło pracę. Co jest bardzo fajne, to kiedy do strony zawierającej 2 zdjęcia dorzucasz trzecie, automatycznie możesz wybierać z układów dla 3 zdjęć. 

Mogę powiedzieć, że automatyka w tym programie naprawdę działa, a program daje bardzo dużą swobodę, jednocześnie sporo robi za Ciebie. Gotowy projekt po zatwierdzeniu jest kierowany do produkcji. Pozostaję tylko zapłacić…

Koszty

Jako posiadacz kuponu nie zapłaciłem ani złotówki. Normalnie, wybrany album (miękka okładka, 13×20, papier matowy, 36 stron) kosztowałoby mnie 95 zł plus wysyłka kurierem 20 zł. Całkiem sporo. Ale za to… 

Jakość fotoksiążki

Jest rewelacyjna. Wg deklaracji na stronie Saal–Digital, zdjęcia naświetlane są na papierze fotograficznym, potem strony są klejone. I powiem Wam, że to widać. Akurat 99% mojego albumu to zdjęcia czarno–białe i wyglądają świetnie!

Nie ma zabitych czerni, za dużego kontrastu, czerń jest czarna a nie niebieska – jest naprawdę doskonale. To dobrze rokuje produktom bardziej zaawansowanym, jak duże fotoobrazy czy odbitki fine print. 

Aha, kolor też wygląda bardzo dobrze, nie ma się czego przyczepić. Polecam wybór papieru matowego, wszystko nabiera subtelnej elegancji, jest bardzo smakowicie.

Reasumując

Przyznaję – nie znam konkurencji na rynku druków tego typu. Sam korzystam z Alboom.pl czy drukarni Polski Druk. Obie drukarnie mogę polecić, obie nie zrobią takiej fotoksiążki jak Saal–Digital. Obie będą sporo tańsze.

Czy wobec tego mogę polecić produkt niemieckiej drukarni, która jak się domyślam chce zdobyć część polskiego rynku dla siebie? Tak, zdecydowanie! Na pewno produkt zadowoli nawet wybrednego Klienta, bo jakość jest europejska, bezkompromisowa. 

Koszty zapewne wyższe niż w Polsce, ale dla wielu osób frustracja z kiepską reprodukcją koloru lub rozpadającą się fotoksiążką jest jeszcze gorsza. Zaryzykuję, że takie sytuacje nie powinny spotkać Klienta Saal-Digital. 

Rekomendacja?

Tak, zdecydowanie tak. Na mojej półce mogę postawić wyjątkowo pięknie wydrukowany, świetny jakościowo album. Dostarczony z Niemiec w 3 dni po złożeniu i wysłaniu przez internet projektu. Rewelacja! Polecam!

 

1 komentarz do wpisu “Fotoksiążka od Saal–Digital, test, recenzja, a na koniec – rekomendacja :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.